Skończyłam haftowane kartki. Bardzo nie lubię końcowego etapu ich "produkcji", tzn. sklejania. Wolę dziesięć sztuk wyhaftować, niż jedną sklejać. Żelazko zdecydowanie nie jest moim ulubionym narzędziem :)
Jestem teraz na tygodniowym zwolnieniu lekarskim, mam więc trochę więcej czasu na haftowanie i "machnęłam" też zamówione kartki komunijne. A zajączek sprzed kilku lat - odnalazł się przypadkiem w pudełku z kartonikami na kartki.
Pozdrowienia dla wszystkich Tuzaglądaczy :)
No comments:
Post a Comment