Nareszcie!!! Dorwałam dzisiaj jako takie światło i zrobiłam zdjęcia! Skończona w niedzielę panorama Sydney projektu Johna Claytona... Uwielbiam wzory tego projektanta!
Wybaczcie, że hafty nie są wyprasowane, ale nie chciało mi się wyciągać żelazka i prasować tylko do zdjęcia. Wyprasuję, jak będę je oddawać.
Dla porównania - zdjęcie znalezione w internecie:
Zbliżenie:
A tutaj wszystkie trzy razem: Stonehenge, New York, Sydney. Reszty panoram z serii nie robię, zamówienie było tylko na te trzy.
Niesamowita to dla mnie frajda móc haftować to, co mi się podoba, obserwować powolny proces powstawania obrazu na czystej kanwie, cieszyć się nim aż do finału, zobaczyć efekt końcowy - i nie martwić się o koszty oprawy ani o miejsce na ścianie: "gdzie ja to powieszę, przecież już nie mam nawet kawałka wolego miejsca?". To już zmartwienie zamawiających :))) A mnie pozostaje radość tworzenia i cudowne ukojenie nerwów przy stawianiu krzyżyków :)
Pozdrawiam Was weekendowo :)

No comments:
Post a Comment