Witajcie mili Tuzaglądacze!
Dzisiaj chcę się pochwalić moim pierwszym notesikiem formatu A6. Bindowanie tego maleństwa przysporzyło mi sporo nerwów. O ile w dużych przepiśnikach (formatu A5) nie miałam z tym problemu, bo wystarczyło ustawić bindownicę w położeniu C i D, aby okładki i wewnętrzne kartki pięknie się ułożyły, to tego malucha bindowałam w pozycji A (otwartej) przytrzymując ręką w powietrzu i modląc się, żeby ręka mi nie zadrżała i żeby kartki nie wylazły mi poza okładki, oraz żeby wszystkie miały dziurki w tym samym miejscu. Koszmar, który kosztował mnie kilka siwych włosów więcej! Tym bardziej, że miałam w domu tylko jeden jedyny wkład do notesu i nie darowałabym sobie, gdybym go zniszczyła. Muszę opracować jakiś mądry sposób na bindowanie takich maluchów, bo chciałabym bardzo jeszcze taki format robić.
Mam też poważny problem z określeniem, jak dużej sprężyny mam użyć do bindowania konkretnego notesu. Tym razem również zniszczyłam jedną, bo okazała się zbyt ciasna. Ta z kolei wydaje się zbyt duża, ale akurat tego pośredniego rozmiaru nie mam. Na przykładzie tego notesiku widzę, jak wiele jeszcze prób, błędów i ćwiczeń przede mną, zanim nauczę się robić notesy z prawdziwego zdarzenia. Tylko zawsze strasznie mi żal zmarnowanego materiału :(
Pozdrawiam serdecznie nocną porą i życzę kolorowych snów!
No comments:
Post a Comment