Sunday, September 25, 2011

    Marne postępy

    Po pierwszym tygodniu haftowania metryczka prezentuje się tak:


    Jakieś marne te postępy... Czasu strasznie mało na hobby, i jakoś tak dziwnie wolno krzyżyków mi przybywa. Oj, igła z turbonapędem potrzebna!
    A, powiem Wam jeszcze, że mieliśmy próbę włamania do mieszkania. W nocy, przez balkon. Zniszczyli moje cudne pelargonie :(  Nie wiem, czy zostali spłoszeni, czy zrezygnowali, bo balkonowe drzwi były od wewnątrz zastawione ciężkim stolikiem, na którym w dodatku piętrzył się mój warsztat pracy - wejście bez wielkiego rumoru było niemozliwe. A rano o mało zawału nie dostałam, bo śpię zaraz obok balkonowych drzwi. A latem zawsze przy otwartych - sądziłam, że na pierwszym piętrze to bezpieczne. Okazuje się, że jednak nie, i że spokojnie na pierwszym piętrze można zostać  zaszlachtowanym we własnym łóżku. Przez parę dni byłyśmy z mamą roztrzęsione.
    Pozdrawiam wszystkich Gości, tych stałych i tych przypadkowych, i życzę przyjemnego nadchodzącego tygodnia!

    No comments:

    Post a Comment