Po pierwszym tygodniu haftowania metryczka prezentuje się tak:
Jakieś marne te postępy... Czasu strasznie mało na hobby, i jakoś tak dziwnie wolno krzyżyków mi przybywa. Oj, igła z turbonapędem potrzebna!
A, powiem Wam jeszcze, że mieliśmy próbę włamania do mieszkania. W nocy, przez balkon. Zniszczyli moje cudne pelargonie :( Nie wiem, czy zostali spłoszeni, czy zrezygnowali, bo balkonowe drzwi były od wewnątrz zastawione ciężkim stolikiem, na którym w dodatku piętrzył się mój warsztat pracy - wejście bez wielkiego rumoru było niemozliwe. A rano o mało zawału nie dostałam, bo śpię zaraz obok balkonowych drzwi. A latem zawsze przy otwartych - sądziłam, że na pierwszym piętrze to bezpieczne. Okazuje się, że jednak nie, i że spokojnie na pierwszym piętrze można zostać zaszlachtowanym we własnym łóżku. Przez parę dni byłyśmy z mamą roztrzęsione.
Pozdrawiam wszystkich Gości, tych stałych i tych przypadkowych, i życzę przyjemnego nadchodzącego tygodnia!
No comments:
Post a Comment