Cieszę się ogromnie, że spodobał się Wam mój przepiśnikowy debiut :) Dziękuję za wszystkie komentarze! Zrobiłam kolejne - tym razem już bez żadnych wpadek i marnowania materiałów. Straszliwie spodobało mi się ich robienie, ale na razie brak mi wolnego czasu i materiałów. Tutaj dwa nowe na zdjęciu razem z pierwszym, żółto-zielonym.
Podobają mi się bardzo te galeriowe papiery w malutkie jabłuszka i zielono-czerwoną kratkę :)
Tekturowy napis pomalowany czerwonym żelopisem i pokryty preparatem pękającym.
Na wewnętrznych stronach okładek umieściłam kieszonki na luźne kartki z przepisami, np. wycięte z czasopism.
Niebieskości też wyszły całkiem fajnie, tak świeżo i sterylnie :) Z dodatkiem czekolady, aby trochę ten niebiesko-biały chłód ocieplić :)
Tym razem napis potuszowany tuszem pigmentowym - i pokryty preparatem pękającym.
Szydełkowy kwiatek w kolorze czekolady z guzikiem z wyprzedaży z mojej pasmanterii stanowi dodatkową ozdobę notesu.
Na koniec mój ulubiony przepiśnik. Podoba mi się tak bardzo, że z żalem wielkim go oddaję. Ale już postanowiłam - kupię te same papiery i zrobię sobie dokładnie taki sam dla siebie :) Zdjęcia nie oddają jego urody - robione przy sztucznym świetle, więc jak zawsze "zażółcone" kolory. W rzeczywistości są to piękne fiolety, spłowiałe zielenie, ciemne brązy i kremowy. Mimo, że ogólnie wyszedł dość ciemny, to ma taki ciepły, starociowy klimat. Muszę mieć taki sam!
Jako ozdóbka - materiałowy i szydełkowy kwiatek z guzikiem :)
Napis i sztućce potraktowane preparatem pękającym.
A tutaj już zapakowane do jutrzejszej drogi. Pod nimi ukrywają się świąteczne słodkości - bakalie w czekoladzie :) Mam nadzieję, że się spodobają obdarowanym.
Wszystko jest zapakowane w przezroczysty celofan, a jako ozdoba służą gwiazdy zawieszone na żółtej dratwie, wycięte z czerwonej tektury falistej, z dodatkiem złotego brokatu i embossowanego na gorąco złotym pudrem stempla.
Odpowiadając na pytania zawarte w komentarzach: moja bindownica to BIA firmy Zutter. Kupiłam ją w sklepie Artpasje, ale czekałam na przesyłkę bardzo długo - dwa miesiące. Najpierw były kłopoty z opóźnieniem u producenta, a potem już w Polsce na cle. Sklep wynagrodził mi długie czekanie gratisami, więc nie narzekam :) A tak wygląda moja nowa, maleńka różowa przyjaciółka :) Lubię ją coraz bardziej :))
Pozdrawiam Was gorąco i dziękuję za każde pozostawione tu słowo!
No comments:
Post a Comment